Wróciłem do domu bez zapowiedzi

— O mój Boże, Maria? To ty? — powiedziała, upuszczając zraszacz. Prawie przebiegłam przez ulicę. Kobieta patrzyła na mnie jak na ducha z przeszłości. — Co się stało, Terezo? Gdzie jest Mihai? — zapytałam drżącym głosem.

Zawahała się przez chwilę, a potem spuściła wzrok. — Ojej, kochanie… ktoś powinien był do ciebie zadzwonić. Mihai jest w szpitalu. Od prawie tygodnia.