Noc, w którą wrócił do domu za późno
Wiadomość głosowa dotarła, gdy w sali balowej wciąż rozbrzmiewały oklaski.
„Tato… proszę… wróć szybko do domu. Jest mi tak zimno… a Melissa nie pozwala mi się przebrać…”
Głos był cienki, drżący, przerywany cichymi szlochami.
Ethan Cole zamarł w wyłożonym wykładziną korytarzu hotelu w centrum Seattle, z telefonem mocno przyciśniętym do ucha. Zaledwie kilka minut wcześniej inwestorzy ściskali mu dłoń, gratulując mu zawarcia ważnego partnerstwa technologicznego, które miało wprowadzić jego firmę zajmującą się cyberbezpieczeństwem na nowy poziom. W pokoju za nim unosił się zapach polerowanego drewna, kawy i cichego świętowania.