Elena powoli podniosła na niego wzrok. Nic nie powiedziała, ale w jej oczach było coś pewnego, co sprawiło, że sierżant gwałtownie się zatrzymał. W tej napiętej ciszy słychać było jedynie szum nieregularnie migoczącego neonu.
— No, mów — powiedział Mănescu, opierając się o biurko. — Myślisz, że jak tak na mnie spojrzysz, to poczuję litość?
Elena lekko poruszyła nadgarstkami, czując na skórze dotyk zimnego metalu. Uśmiechnęła się ledwo dostrzegalnie.
— Nie chcę niczyjej litości — odpowiedziała spokojnie. Tylko szklanka wody, o ile to nie za dużo.
Jej odpowiedź go zirytowała. Podniósł głos.