Cisza.
Nikt nie oddychał.
Mężczyzna, który godzinę wcześniej chwalił się, że ma wszystko, został z niczym.
Bez stanowiska.
Bez prestiżu.
Bez maski.
Odwróciłem się do gości.
— Dziękuję za obecność. Przyjęcie dobiegło końca.
Ludzie zaczęli wychodzić w ciszy.
Alina drżącymi rękami zdjęła naszyjnik.
Radu próbował coś powiedzieć.
Ale nie było już nic do powiedzenia.
Tej nocy nie płakałem.
Nie krzyczałem.