Impreza rozkręciła się na dobre.
Drogie samochody zaparkowane na podjeździe. Wykrochmalone garnitury. Sukienki błyszczały pod gigantycznymi żyrandolami.
Przechadzałam się między gośćmi z tacą w dłoni.
— Szampan? — zapytałam spokojnie.
Niektórzy nawet nie patrzyli mi w oczy.
Inni wskazywali mnie palcami, jakbym była niewidzialna.