Każdej nocy mój mąż zasypiał w pokoju naszej córki. Początkowo nie zwracałam na to uwagi, ale pewnego dnia postanowiłam ukryć kamerę w jej pokoju i kiedy obejrzałam nagranie, omal nie zemdlałam z przerażenia.

Zawsze uważałam się za dobrą matkę. Po pierwszym rozwodzie obiecałam sobie, że nigdy więcej nie pozwolę nikomu skrzywdzić mojej córki. Żyłam tylko dla niej, starając się kontrolować wszystko, co mogło choć trochę na nią wpłynąć.
Trzy lata później Max pojawił się w naszym życiu. Był spokojny, troskliwy, piętnaście lat starszy ode mnie. Traktował Emmę tak ciepło i troskliwie, jakby była jego własną. Po raz pierwszy od dawna pomyślałam, że może właśnie tak wygląda prawdziwy dom – spokojny i bezpieczny.
Emma skończyła siedem lat zeszłej wiosny. Od dziecka miała problemy ze snem. Często budziła się w nocy z krzykiem, drżąc, a czasem lunatykując. Czasami po prostu siedziała w łóżku i wpatrywała się w korytarz, jakby kogoś tam widziała. Zrzuciłam to wszystko na karb przeszłości i byłam pewna, że miłość z czasem wszystko naprawi.