Jego koszula była rozcięta, ale brudna; na otwartym rękawie było małe rozdarcie. Wyglądało na to, że jego buty przeszły o wiele za dużo kilometrów.

Ten budynek korporacyjny Arija Soluti w Meksyku tętnił życiem. Nienagannie ubrani menedżerowie przechadzali się po holu, rozmawiając przy telefonie, w powietrzu unosił się aromat świeżo parzonej kawy, a okrzyki zwiastowały przybycie zagranicznych klientów. Wszystko musiało pójść idealnie.