Żadna służąca nie przeżyła śmierci nowej żony miliardera… aż do czasu, gdy pewna cicha nowicjuszka dokonała niemożliwego.
Odgłos uderzenia przeszył marmurowy hol posiadłości Santillán , położonej na obrzeżach Monterrey . Valeria Cruz – nowo poślubiona żona magnata – stała w eleganckiej kobaltowej sukni, odbijając promienie porannego światła z wysokich okien. Jej oczy błyszczały gniewem. Dłoń wciąż unosiła się w pobliżu policzka, który właśnie uderzyła.
Służąca, którą uderzyła — Renata Morales — mrugnęła, uspokoiła się i nie cofnęła się.
Dwóch długoletnich pracowników stanęło za nimi jak sparaliżowane, z zapartym tchem. W połowie drogi po rozległych kamiennych schodach, sam Héctor Santillán zatrzymał się w pół kroku, z niedowierzaniem wymalowanym na twarzy.
Renata drżała, gdy podnosiła srebrną tacę, którą niosła. Porcelanowa filiżanka leżała roztrzaskana na perskim dywanie. Tylko kilka kropel herbaty musnęło rąbek sukni Walerii.
„Masz szczęście, że cię nie zwolnię na miejscu” – syknęła Valeria głosem słodkim od jadu. „Masz pojęcie, ile kosztuje ta sukienka?”