Lotniska mają dziwny, nieustanny puls – nigdy nieruchomy, nigdy cichy – zmieniający biegi tylko w miarę jak godziny zlewają się jedna w drugą. Tablice odlotów migoczą bez końca, przyloty i opóźnienia zlewają się w jedno, aż sam czas staje się tymczasowy. Niedaleko bramki C17 znajdowała się mała kawiarnia w ciągłym ruchu: koła bagaży podręcznych szeleściły po wypolerowanej podłodze, z ekspresów do kawy buchała para, a nagrane wcześniej komunikaty unosiły się nad głowami z spokojem, który nigdy nie dorównywał natarczywości panującej w dole. Wszyscy poruszali się z odpowiednim celem, ale nikt tak naprawdę nie patrzył na nikogo innego, jakby anonimowość była wliczona w cenę biletu.
„Zabierz od niej rękę – natychmiast”. Emerytowany żołnierz SEAL, jego K9 i moment, w którym kawiarnia na lotnisku ujawniła prawdę, której nikt nie mógł zaprzeczyć.