„Aresztujcie ją” – powiedział stanowczo. „Natychmiast”.
„Co? Co się stało?” – zapytał zaskoczony partner.
Policjant pokazał mi pomidora. Na jego powierzchni były drobne nakłucia, jakby ktoś wbił coś do środka igłą. Podobne ślady znaleziono na innych warzywach.
Później, w trakcie śledztwa odkryto, że kobieta, podszywając się pod bezbronną staruszkę, rozprowadzała nielegalne substancje.
W domu zastali syna, osobę niepełnosprawną, który to wszystko robił, a jego matka dostarczała i sprzedawała, korzystając z faktu, że nikt nie podejrzewał jej drżących rąk i starego uśmiechu.
Świat już dawno nauczył się ukrywać zło pod najbardziej nieszkodliwą maską.