Podniosłem starą poduszkę.
Wydawał się dziwnie lekki — lżejszy, niż powinien być.
Jednak coś było nie tak.
Nie ta lekkość znoszonej bawełny.
Nie ta znajoma miękkość, którą znałam od lat.
W środku było coś twardego.
Zmarszczyłem brwi.
Dotykałam tej poduszki niezliczoną ilość razy, ale dopiero teraz zwróciłam na nią uwagę – może dlatego, że tym razem moimi rękami nie kierował gniew, a nieznany mi spokój.