Po naszej pierwszej randce zadzwoniła jego matka

Po naszej pierwszej randce jego matka zadzwoniła do mnie i poprosiła o pieniądze

 

Mam 25 lat i aplikacje randkowe nauczyły mnie jednego: oczekiwania rzadko pokrywają się z rzeczywistością. Mimo to, kiedy dopasowałam się do Davida, wydawał się… w porządku. Na jego profilu widniał napis, że ma 30 lat. Brzmiał pewnie, elokwentnie i sugerował elegancką restaurację – taką, z materiałowymi serwetkami i cenami, które czujesz w piersi.

Zanim się poznaliśmy, upierał się: „Nie martw się o pieniądze. Ja je mam”.

To powinna być moja pierwsza wskazówka.

Zamówiłam ostrożnie – najtańsze danie główne, jeden drink, bez deseru. Nie lubię czuć się zobowiązana wobec obcych. Rozmowa przebiegła w porządku. Dużo mówił o swojej karierze, swoich opiniach, swoich standardach. Kiwałam głową, uśmiechałam się, zadawałam pytania. Czułam się bardziej jak na rozmowie kwalifikacyjnej niż na randce, ale byłam w gorszych nastrojach.

W pewnym momencie pojawił się temat wieku. Powiedziałam – spokojnie – że zazwyczaj nie umawiam się z mężczyznami dużo starszymi ode mnie. Nie oskarżenie. Po prostu preferencja.

Uśmiechnął się. Ale coś się zmieniło. Zacisnął szczękę. Jego odpowiedzi stały się krótsze.

Kiedy rachunek przyszedł, zapłacił z teatralną swobodą. Uścisnęliśmy się grzecznie i rozeszliśmy się w swoje strony. Wróciłam do domu z myślą: „ W porządku. Pewnie już go nie zobaczę”.