A co jeśli się myliłem?
Jednak tygodnie spędzone w oddaleniu od nas i poza domem nadwyrężyły moją cierpliwość.
Przekręciłem kluczyk.
Zamek kliknął.
Uchyliłem drzwi na szparę.
Ethan siedział przy biurku, a laptop świecił na jego zmęczonej twarzy. Papiery walały się wszędzie. Pojemniki z jedzeniem na wynos. Telefon się ładował.
A na ekranie—
Dziesiątki rzęs.
E-maile. Platformy płatnicze. Wiadomości.
I zdjęcie.
Chłopiec. Około dwunastu lat. Brązowe włosy. Ciepły uśmiech.
Ten sam dołek w brodzie co u Ethana.
„Ethan?” wyszeptałam.
Obrócił się, jakby został porażony prądem.
Anno? Co robisz, kiedy nie śpisz?
„Mógłbym cię zapytać o to samo.”
Wstał gwałtownie, o mało co nie przewracając krzesła. „To nie tak, jak myślisz. Po prostu… pracowałem sam”.
O drugiej w nocy? Za zamkniętymi drzwiami?
„Mogę wyjaśnić.”
„To proszę mi to wyjaśnić.”
Usiadł powoli i pocierał twarz.
„Nie chciałem, żeby tak było”.
"Jakie?"
Spojrzała na mnie szklanymi oczami. „Masz rację. Skłamałam. Ale nie dlatego, że cię nie kocham. Kocham. Po prostu nie wiedziałam, jak ci to powiedzieć”.
„Powiedz mi co?”
Obrócił laptopa w moją stronę.
Zdjęcie chłopca znów wypełniło ekran.
"Kim on jest?"
Ethan przełknął ślinę.