Mój mąż przeprowadził się do pokoju gościnnego, bo twierdził, że chrapie, ale ja byłam bez słowa, gdy dowiedziałam się, co tam naprawdę robił.

Zawsze spaliśmy w tym samym łóżku. Więc kiedy pewnej nocy Ethan mimochodem oznajmił, że musi się przenieść do pokoju gościnnego, bo moje chrapanie brzmiało jak dmuchawa do liści, parsknęłam śmiechem.

„Kocham cię” – powiedziała nieśmiało, ściskając poduszkę – „ale od kilku tygodni nie spałam dobrze”.

Żartowałam z nim. Pocałował mnie w czoło. Czułam, że to ulotne. Nieszkodliwe.

Minął tydzień.

A potem dwa.

Jej poduszka została. Potem laptop. Potem ładowarka do telefonu.
Potem zaczęła zamykać drzwi.

Wtedy poczułem ścisk w żołądku.

Kiedy zapytałem go o zamek, wzruszył ramionami. „Koty przewracają rzeczy, kiedy pracuję”.