Przez ponad dekadę niedziele w naszym domu były nietykalne – nie ze względu na wiarę, ale dlatego, że należały do naleśników, kreskówek i absolutnego nicnierobienia. Kiedy więc mój mąż nagle postanowił, że musimy chodzić do kościoła w każdy weekend, nie podejrzewałam, że prawdziwy powód zniszczy całe moje życie.
Mój mąż Brian i ja byliśmy razem od dwunastu lat, a małżeństwem od dziesięciu. Religia nigdy nie była częścią naszej tożsamości. Nigdy nie chodziliśmy razem do kościoła – ani w święta, ani na specjalne okazje, nawet na nasz ślub.
To po prostu nie byliśmy my.
Pracowałam w marketingu organizacji non-profit, a Brian w finansach, nadzorując księgowość korporacyjną. Nasze dni były pracowite, przewidywalne i przyjemnie rutynowe.