Kradłem obiad temu biednemu chłopcu, żeby się z niego śmiać każdego dnia. Aż do momentu, gdy list ukryty przez jego matkę zamienił każdy kęs w poczucie winy i popiół.

Tego dnia nauczyłem się czegoś, czego nikt nigdy nie uczył mnie w domu.

Bogactwa nie mierzy się rzeczami.

Mierzy się ją w poświęceniach.

Obiecałem, że tak długo, jak będę miał pieniądze w kieszeni, ta kobieta nigdy więcej nie obejdzie się bez śniadania.

I dotrzymałem obietnicy.

Ponieważ są ludzie, którzy udzielają ci lekcji, nie podnosząc głosu.

A są kromki chleba, które ważą więcej niż całe złoto świata.

Brak powiązanych postów.