Kiedy dowiedziałem się, że moja była żona wychodzi za mąż za biednego budowlańca, poszedłem na jej ślub, żeby pośmiać się z jej decyzji.
Ale gdy tylko zobaczyłem pana młodego, nogi odmówiły mi posłuszeństwa – i wyszedłem z płaczem, którego nie mogłem powstrzymać.
Nazywam się Daniel Ríos . Mam trzydzieści dwa lata, urodziłem się i wychowałem w mieście Meksyk.
Jeszcze na studiach na UNAM, zakochałem się bez pamięci w Elenie Vargas . Była delikatna, troskliwa i silna – taka, która pamiętała o urodzinach wszystkich i zawsze stawiała innych na pierwszym miejscu. Pracowała na pół etatu w bibliotece uniwersyteckiej, podczas gdy ja studiowałem ekonomię, napędzany ambicją i pewnością, że jestem stworzony do „czegoś więcej”.
Po ukończeniu studiów dostałam to, na co, jak myślałam, zasługiwałam: dobrze płatną pracę w międzynarodowej firmie, szklane biuro, podróże służbowe i aprobatę ludzi, którzy się dla mnie liczyli – a przynajmniej tak mi się wydawało. Elena, pomimo moich nieśmiałych prób „pomocy”, skończyła jako recepcjonistka w małym przydrożnym hotelu.
Wtedy trucizna wniknęła do moich myśli.
Powiedziałem sobie, że już z niej wyrosłem.
Odszedłem od Eleny z chłodem, którego do dziś żałuję, wmawiając sobie, że to była logika, a nie okrucieństwo. Wkrótce potem poślubiłem Verónicę Salinas , elegancką córkę jednego z dyrektorów mojej firmy. Była bogata, elegancka i podziwiana przez wszystkich, których opinii się obawiałem.
Elena nigdy się nie sprzeciwiała. Nigdy nie błagała. Po prostu zniknęła z mojego życia.