Zatrzymał się, żeby podkreślić efekt.
„Użyłam cukru i miodu.”
Spojrzałam na niego. „Żartujesz. W fugę? Dlaczego?”
Odchylił się do tyłu i zaciągnął głęboko cygaro. „Tylko poczekaj”.
Wyjaśnił, jak spakował narzędzia, przyjął połowę zapłaty i wyszedł, wiedząc dokładnie, co go czeka.
„Ale czy oni by tego nie zauważyli?” – zapytałem.
„Nie od razu” – powiedział. „Po wyschnięciu wyglądało idealnie. Ale kilka tygodni później…”
Ponownie się pochyliłem. „Co się stało?”
Uśmiech taty powrócił. „Wtedy zrobiło się ciekawie”.
„Wyobraź sobie” – powiedział. „Siedzą tam, dumni z siebie. Aż pewnego ranka pani Carlyle wchodzi do łazienki – i co widzi?”
Potrząsnąłem głową, uzależniony.
„Mrówki” – powiedział. „Dziesiątki. Maszerują po fudze, jakby to była autostrada”.
Wybuchnęłam śmiechem. „Nie ma mowy!”
„Och, będzie lepiej” – powiedział. „Następnego dnia? Karaluchy. A potem zjawią się wszystkie robale w okolicy”.
„To szaleństwo” – powiedziałem. „Ale skąd ty to wszystko wiesz?”
Puścił oko. „Johnny – mój stary kumpel? To ich sąsiad. Informuje mnie na bieżąco”.
„A Carlyle’owie?” – zapytałem. „Co zrobili?”
„Próbowali wszystkiego” – powiedział tata. „Wydali fortunę na zwalczanie szkodników – ale nic nie pomogło. Wiesz, co jest najlepsze?”
"Co?"
„Obwinili firmę zajmującą się zwalczaniem szkodników o zniszczenie fugi.”
Znów wybuchnął śmiechem.
Gdy jego śmiech ucichł, zawahałam się. „Nie uważasz, że to było trochę… ostre?”
Wyraz twarzy taty złagodniał. „Pippi, próbowali mnie oszukać i pozbawić dwóch tygodni ciężkiej pracy. W tym biznesie reputacja jest wszystkim. Jeśli ludzie myślą, że mogą cię pomiatać, jesteś skończony”.
Powoli skinąłem głową. Miał rację.
„I co się ostatecznie wydarzyło?” zapytałem.
„Cóż” – powiedział – „po około roku przebudowali całą łazienkę”.
„Czy to coś naprawiło?”
Pokręcił głową. „Nie. Resztki cukru wciąż tam były, głęboko pod spodem. Robaki po prostu wracały.”
„I nigdy tego nie rozgryźli?”
Oczy taty zabłysły. „Nie mam pojęcia. Ostatnio słyszałem, że planowali to przerobić… znowu”.
Właśnie przeczytałeś książkę „Uprawnieni właściciele domów próbowali oszukać mojego tatę-hydraulika”. Może przeczytasz też