„A po śmierci twojej babci szukałem jej przez 20 lat. Uznałem to za swój obowiązek. Nie mogłem pozwolić, żeby ta historia skończyła się niedokończona”.
Usiadłem powoli, próbując to wszystko przetworzyć.
„Co się teraz stanie?”
Desiree spojrzała mi w oczy.
„To zależy od ciebie.”
Spojrzałem na naszyjnik.
Tę, którą przyszedłem tu sprzedać.
„Naprawdę myślisz, że możesz ich znaleźć?” – zapytałem.
Jej odpowiedź była stanowcza.
„Już to zrobiłem.”
Podniosłam głowę.
"Co?"
Powoli skinęła głową.
„To zależy od ciebie.”
„Zajęło to lata. Porównywanie, śledzenie pochodzenia, praca prywatnymi kanałami. Ale w końcu… znalazłem dopasowanie”.
Mój puls przyspieszył.
„A jesteś pewien?”
„Nie siedziałbym tutaj, gdyby tak nie było.”
Moje ręce lekko drżały.
„Co robimy?”
Desiree nie wahała się.
„Za twoim pozwoleniem… zadzwonię do nich.”
Pokój nagle wydał się mniejszy.
„Co robimy?”
To było to. Wszystko zmieniło się w jednej chwili.
Wziąłem oddech.
„Zrób to.”
Skinęła głową i sięgnęła po telefon.
Rozmowa była krótka. Spokojna. Bezpośrednia.
Kiedy się rozłączyła, spojrzała na mnie.
„Chcą cię poznać” – powiedziała.
"Gdy?"
„Jutro. Tutaj, w sklepie, w południe.”
Bałam się, ale się zgodziłam. Chciałam… nie… potrzebnych odpowiedzi.
„Chcą cię poznać.”