Obdrapany chłopiec wszedł do luksusowego sklepu jubilerskiego i wysypał niezliczone monety na lśniącą ladę. Strażnik ruszył, żeby go wyprosić – aż kierownik zamarł, słysząc słowa chłopca, które uciszyły wszystkich bogatych klientów.

.

W całym sklepie zapadła cisza.

Klienci, którzy chwilę wcześniej wyglądali na zniesmaczonych, teraz ocierali łzy.

Ochroniarz powoli rozluźnił postawę i ze wstydem spuścił głowę.

Pani Carla podeszła do skarbca i wróciła, trzymając w ręku przedmiot – prosty złoty naszyjnik z małym medalionem.

Spojrzała na Popoya i zobaczyła dziecko, które zniosło upał, deszcz i brudne śmieci, tylko po to, by przywrócić uśmiech swojej matce.

Pani Carla włożyła Popoy'owi do ręki kwit z lombardu i umieściła naszyjnik w pięknym, czerwonym, aksamitnym pudełku.

„Moje dziecko…” – jej głos drżał.
„Weź to.”

Popoy popchnął w jej stronę stos monet.

„To moja zapłata…”

Pani Carla delikatnie powstrzymała jego dłoń.

„Nie trzeba” – powiedziała cicho, uśmiechając się przez łzy.
„Zatrzymaj pieniądze. Te są za darmo”.