„Wiem” – powiedziałem. „Mam szczęście”.
Nadal mieszkamy w tym samym małym mieszkaniu. Nadal jemy na wynos i śmiejemy się za głośno.
Lauren wybrała sławę i odnalazła pustkę.
Wybraliśmy siebie nawzajem – i odnaleźliśmy wszystko.
Moje córki nie potrzebowały markowych sukienek ani stert gotówki.
Potrzebowały kogoś, kto zostanie.
A osiemnaście lat później, gdy ich matka próbowała je odkupić, wiedzieli już, jaka jest różnica między czymś drogim a czymś bezcennym.