Jej palce zacisnęły się na kocu.
—Odwróciłam się, żeby spojrzeć… i wtedy mnie popchnął.
W pokoju zapadła cisza.
Ryan cicho się zaśmiał.
—Jest w szoku. Było ciemno. Poślizgnęła się.
„Jeśli się poślizgnął” – powiedziałem cicho – „to dlaczego w raportach widnieje twoje nazwisko?”
Postawa agenta uległa zmianie.
Kilka minut później przybył kolejny detektyw, ktoś, kto najwyraźniej wiedział więcej, niż chciał dać do zrozumienia.
Ryan poprosił o prawnika.
I wtedy wiedziałem.
Nie było to tylko wypchnięcie z doku.
To była eskalacja.
A moja córka przerwała coś, czego nie powinna była widzieć.
O świcie przygotowywano już zarządzenia sądowe.
Rano agenci byli już w drodze do domku nad jeziorem.
A kiedy słońce wschodziło, Ryan Caldwell już się nie uśmiechał.
Był w areszcie.