Wstałem.
Podniosłem córkę.
—Moja córka nie jest dziedziczką.
—Ona nie jest zemstą.
—Ona nie jest biletem powrotnym.
—Ona jest moją przyszłością.
Życzyłem mu powodzenia
i zamknąłem drzwi.
Dziś kieruję kliniką, w której kiedyś pracowałam w recepcji.
Moja córka dorasta w otoczeniu miłości, szacunku i wolności.
A czasami, kiedy myślę o tym zdaniu –
„Kto ma dziecko, ten zostaje” –
delikatnie się uśmiecham.
Bo w końcu…
To ja zostałem.