Zbiorowe westchnienie przetoczyło się przez salę.
Odłożyła mikrofon, zdjęła pierścionek z palca, położyła go starannie obok i dokończyła:
„Nie chcę zawierać małżeństwa z kimś, kto traktuje mnie jak transakcję biznesową. To małżeństwo dobiega końca”.
I zanim ktokolwiek mógł zareagować, Evelyn zebrała sukienkę i ruszyła w stronę wyjścia – wśród spontanicznych oklasków, wzruszających łez i przyciszonych głosów pełnych podziwu.
Drzwi zamknęły się za nią...
I po raz pierwszy od wieków jej serce nie drżało —
w końcu było wolne.